iconlyvo

Twoje doświadczenie otwiera nowe drzwi

Artykuły Mapa doświadczeń

Mapa doświadczeń zawodowych: najczęstsze błędy i jak ich uniknąć

Anna Zielińska

5 min czytania

Spisując swoje umiejętności po pięćdziesiątce, łatwo pominąć to, co najcenniejsze. Omawiam błędy, które widzę na pierwszych zajęciach modułu wstępnego, i pokazuję, jak ich uniknąć.

Mapa doświadczeń zawodowych: najczęstsze błędy i jak ich uniknąć

Błąd pierwszy: zaczynamy od stanowisk, nie od czynności

Na pierwszych zajęciach modułu wstępnego prawie każdy uczestnik zaczyna od wypisania nazw stanowisk i firm, w których pracował. To naturalne, ale mało pomocne. Nazwa stanowiska mówi niewiele o tym, co naprawdę potrafisz, a część z nich dzisiaj brzmi inaczej albo w ogóle nie funkcjonuje.

Zamiast tego proponuję rozpisać codzienne czynności. Co robiłeś w typowy wtorek? Kogo uczyłeś, co uzgadniałeś, jakie dokumenty przygotowywałeś, jakie problemy rozwiązywałeś, gdy coś szło nie tak? Z takiej listy dopiero wyłaniają się umiejętności, które można nazwać i porównać z tym, czego szukają dziś pracodawcy.

Warto zrobić to na papierze, bez pośpiechu, nawet w ciągu kilku wieczorów. Pierwsza wersja bywa chaotyczna i to jest w porządku. Porządkujemy ją później, na zajęciach, wspólnie z grupą, która często podpowiada rzeczy, których sami nie zauważamy.

  • Opisuj czynności, nie tytuły
  • Wracaj do listy w kilku podejściach
  • Zapisuj także obowiązki, które wydawały się oczywiste

Błąd drugi: pomijamy to, co robiliśmy poza etatem

Wiele osób uznaje, że liczy się tylko praca zawodowa z umową. Tymczasem organizowanie rodzinnych wyjazdów, prowadzenie finansów stowarzyszenia, opieka nad bliskimi, pomoc sąsiadom w sprawach urzędowych czy remont domu wymagały planowania, negocjacji i odpowiedzialności.

Nie chodzi o to, by każdą domową aktywność wpisywać do CV. Chodzi o to, by na etapie mapy niczego nie wykreślać z góry. Dopiero po zebraniu pełnego obrazu oceniamy, co ma znaczenie w danym kierunku, a co zostaje tylko dla nas jako dowód, że umiemy więcej, niż sądziliśmy.

Pamiętam uczestniczkę, która przez lata prowadziła księgowość małego koła hobbystów. Uznała to za nieistotne, a po rozmowie w grupie okazało się, że ma solidne podstawy rozliczeń i dokumentacji. Taki wątek można rozwinąć w dalszych modułach.

Błąd trzeci: oceniamy własne umiejętności zbyt surowo

Osoby po pięćdziesiątce często mówią: to nic takiego, każdy to potrafi. Jeśli coś przychodzi nam łatwo, wydaje się mało wartościowe. Tymczasem właśnie rzeczy wykonywane przez lata płynnie, bez wysiłku, bywają tym, co młodszym współpracownikom sprawia najwięcej trudności: cierpliwa rozmowa z trudnym klientem, rzetelność w terminach, umiejętność ogarnięcia chaosu.

Dlatego przy każdej pozycji na liście zadajemy trzy pytania. Czy ktoś kiedykolwiek prosił cię o pomoc w tej sprawie? Czy robiłeś to częściej niż raz? Czy potrafiłbyś nauczyć kogoś innego? Trzy odpowiedzi twierdzące zwykle oznaczają realną umiejętność, nie przypadek.

Nie chodzi o to, by zawyżać ocenę. Chodzi o uczciwy i spokojny pomiar, bez udawanej skromności, która zaciemnia obraz.

  • Czy ktoś prosił cię o pomoc w tej sprawie
  • Czy robiłeś to wielokrotnie
  • Czy umiałbyś tego kogoś nauczyć

Błąd czwarty: nie sprawdzamy, gdzie umiejętności się przydadzą

Sama lista to dopiero połowa pracy. Druga połowa to konfrontacja z rynkiem. Wiele osób zatrzymuje się na spisie i wraca do szukania ogłoszeń na tych samych stanowiskach co dawniej, zamiast zapytać, gdzie ich umiejętności mogą być użyte w nowy sposób.

Na zajęciach przeglądamy ogłoszenia, opisy ról i typowe wymagania, a potem zaznaczamy na swojej mapie, co się pokrywa, a czego brakuje. Zdarza się, że dawny kierownik magazynu odkrywa, że jego umiejętności organizacyjne pasują do koordynacji wydarzeń lub pracy w administracji.

Ten krok wymaga trochę ciekawości i gotowości do rozmów z ludźmi z innych branż. Nie obiecuję, że każda ścieżka okaże się realna. Obiecuję jedynie, że po tym ćwiczeniu będziesz wiedzieć, które kierunki warto sprawdzić dokładniej, a które odłożyć.

Błąd piąty: robimy mapę raz i odkładamy do szuflady

Mapa doświadczeń nie jest dokumentem na jeden raz. Po zajęciach pojawiają się nowe wspomnienia, ktoś z rodziny przypomni o czymś, co zrobiliśmy lata temu, a kolejne moduły, na przykład CV czy planowanie własnego projektu, same podpowiadają uzupełnienia.

Dlatego zachęcam, by trzymać mapę w miejscu, do którego łatwo wrócić: zeszyt na biurku albo plik w komputerze. Raz w miesiącu warto poświęcić kwadrans na dopisanie nowych punktów i skreślenie tych, które już nie pasują do kierunku, jaki wybraliśmy.

Wczesna zima to dobry czas na takie porządki. Dni są krótkie, tempo spokojniejsze, a sprawy zawodowe często odkładamy do nowego roku. Kilka godzin spędzonych przy kartce teraz może ułatwić rozmowy i decyzje w styczniu.

  • Trzymaj mapę w stałym miejscu
  • Uzupełniaj ją raz w miesiącu
  • Wracaj do niej przy pisaniu CV

Błąd szósty: robimy mapę samotnie i bez rozmowy

Praca w pojedynkę ma swoje zalety, ale przy mapie doświadczeń łatwo zamknąć się we własnym obrazie siebie. Znajomi, dawni współpracownicy i grupa na zajęciach widzą nas inaczej i potrafią wskazać mocne strony, których sami nie dostrzegamy.

Proponuję prostą praktykę: pokaż swoją listę dwóm osobom i poproś, by dopisały to, co ich zdaniem pominąłeś. Nie musisz przyjmować wszystkiego, ale każda uwaga jest materiałem do przemyślenia. W małej grupie takie rozmowy odbywają się naturalnie i bez presji.

W tym module nikt nie ocenia ani nie porównuje uczestników. Każdy pracuje nad własną mapą, a pozostali pomagają ją dopracować. Dzięki temu wracamy do domu z pełniejszym obrazem swoich możliwości i z konkretnym punktem wyjścia do dalszej nauki.

Najczęstsze błędy przy mapie doświadczeń wynikają z pośpiechu i zbyt surowej oceny siebie. Opisuj czynności zamiast tytułów, nie pomijaj pracy poza etatem, sprawdzaj swoje umiejętności na tle rynku i wracaj do listy regularnie. Warto też porozmawiać o niej z innymi. Mapa nie daje gwarancji, ale porządkuje punkt wyjścia i ułatwia kolejne decyzje.