Najczęstsze błędy w CV i na rozmowie po pięćdziesiątce oraz jak ich uniknąć
Marek Kowalczyk
5 min czytania
Zbyt długie CV, brak konkretów i trudność w mówieniu o sobie to pułapki, które widzimy na warsztatach. Pokazujemy, jak je rozpoznać i poprawić bez pośpiechu.
Dlaczego te błędy się powtarzają
Na warsztacie CV i rozmowy kwalifikacyjnej widzimy ciągle te same potknięcia, niezależnie od zawodu uczestnika. Nie wynikają one z braku umiejętności, lecz z faktu, że wiele osób po pięćdziesiątce ostatni raz pisało CV kilkanaście lat temu, a zasady czytania takich dokumentów od tego czasu się zmieniły. Rekruter ma dziś przed sobą wiele zgłoszeń i poświęca każdemu krótką chwilę, więc układ i przejrzystość liczą się prawie tak samo jak treść.
Drugi powód jest bardziej ludzki. Przez lata pracy w jednym miejscu przywykamy do tego, że nasze kompetencje są oczywiste dla otoczenia. Nikt nie prosił nas o ich nazwanie. Dopiero kartka papieru i pytanie z drugiej strony stołu pokazują, jak trudno powiedzieć o sobie rzeczowo, bez przesady i bez umniejszania.
W tym tekście zebraliśmy błędy, które pojawiają się najczęściej, razem z prostymi sposobami ich naprawy. Wszystkie wypróbowujemy na zajęciach w małej grupie, w spokojnym tempie.
Błąd pierwszy: CV jak pełna kronika życia
Najczęstszy kłopot to dokument, który próbuje pomieścić trzydzieści lat pracy ze wszystkimi stanowiskami, kursami i obowiązkami. Czytelnik gubi się już na drugiej stronie i nie wie, co jest najważniejsze. Dla osoby z długim stażem pokusa jest zrozumiała, bo każde zajęcie wydaje się ważne, skoro było częścią życia zawodowego.
Rozwiązaniem jest wybór. Dla każdego ogłoszenia warto wskazać trzy lub cztery doświadczenia, które najlepiej odpowiadają wymaganiom, i opisać je szerzej. Starsze, mniej związane stanowiska można zebrać w jednym krótkim bloku, bez szczegółowego rozpisywania obowiązków. Na warsztacie ćwiczymy to na prawdziwych życiorysach uczestników: skreślamy, łączymy i sprawdzamy, czy całość mieści się na jednej do dwóch stron.
Dobrze działa też pytanie kontrolne: czy ta informacja pomoże komuś zdecydować, że warto ze mną porozmawiać. Jeśli nie, można ją pominąć bez żalu.
- Jedna do dwóch stron wystarczy
- Najpierw to, co pasuje do ogłoszenia
- Starsze stanowiska w skróconej formie
Błąd drugi: opis obowiązków zamiast efektów
Wiele CV zawiera zdania w rodzaju: odpowiadałem za obsługę klientów, prowadziłam dokumentację. To mówi, czym ktoś się zajmował, ale nie pokazuje, co z tego wynikło. Pracodawca chce zobaczyć, że dana osoba potrafi doprowadzić sprawę do końca, a nie tylko że siedziała na określonym stanowisku.
Pomaga prosty zabieg: do każdego opisu dodać skutek, który da się nazwać modestly i prawdziwie. Skrócony czas obsługi zamówień, uporządkowana kartoteka, nowo przyuczony współpracownik. Nie potrzeba imponujących liczb ani wielkich słów. Wystarczy konkret, który można potwierdzić na rozmowie.
Zaczynamy od tego na etapie mapy doświadczeń, bo bez nazwanych efektów trudno napisać zarówno CV, jak i list motywacyjny. Uczestnicy często zaskakują się, ile rzeczy zrobili, o których wcześniej w ogóle nie myśleli jako o osiągnięciach.
Błąd trzeci: list motywacyjny, który mówi to, co CV
List motywacyjny bywa traktowany jako obowiązkowy dodatek, więc powtarza się w nim to samo, co już widnieje w życiorysie. Tymczasem to jedyne miejsce, gdzie można własnymi słowami wyjaśnić, dlaczego dana oferta jest dla nas ciekawa i jak nasze doświadczenie łączy się z potrzebami firmy.
Dobry list jest krótki, zwykle kilka akapitów. Pierwszy mówi, na jakie stanowisko się zgłaszamy. Drugi wskazuje jedno lub dwa doświadczenia najbardziej związane z ofertą. Trzeci wyjaśnia, co chcemy robić dalej. Jeśli w życiorysie jest przerwa albo zmiana branży, list jest właściwym miejscem, by w jednym spokojnym zdaniu ją wyjaśnić.
Na zajęciach każdy pisze własny list, a potem czytamy go na głos w grupie. Słyszalne od razu są zdania nienaturalne, ozdobniki i fragmenty, które brzmią jak z cudzego wzoru.
- Nie powtarzaj życiorysu
- Nazwij jedno doświadczenie związane z ofertą
- Wyjaśnij zmianę branży jednym zdaniem
Błąd czwarty: rozmowa bez przygotowania i bez ćwiczenia
Wiele osób czyta ogłoszenie, wysyła dokumenty i dopiero po zaproszeniu zaczyna myśleć o rozmowie. Wtedy zostaje kilka dni, a pytania typu opowiedz o sobie albo dlaczego zmienia pan pracę okazują się trudniejsze, niż się wydawało. Odpowiedzi bywają wtedy zbyt długie, zbyt przepraszające albo odwrotnie, zbyt skrótowe.
Najlepszym sposobem jest ćwiczenie na głos, z drugą osobą. W grupie uczestnicy na zmianę wcielają się w rolę pracodawcy i kandydata, a prowadząca, Katarzyna Wójcik, zwraca uwagę na tempo, ton i na to, czy odpowiedź ma początek i koniec. Dwie minuty na pytanie o siebie to zwykle w zupełności wystarczy.
Warto też przygotować własne pytania do firmy. Świadczą o zainteresowaniu i pomagają ocenić, czy miejsce naprawdę nam odpowiada. Rozmowa jest spotkaniem dwustronnym, a nie egzaminem.
- Ćwicz odpowiedzi na głos, nie tylko w myślach
- Odpowiedź na pytanie o siebie: do dwóch minut
- Przygotuj dwa lub trzy własne pytania
Błąd piąty: umniejszanie własnego doświadczenia
Ostatni błąd jest najmniej widoczny na papierze, a najbardziej na rozmowie. Część uczestników zaczyna odpowiedzi od przeprosin: wiem, że jestem starszy, ale..., nie mam nowych certyfikatów, jednak... Takie wstępy ustawiają całą rozmowę na defensywie, zanim padnie jakakolwiek konkretna informacja.
Zamiast tłumaczyć się z wieku, lepiej mówić o tym, co się potrafi i co można zaoferować: stabilność, znajomość procesów, umiejętność pracy z ludźmi, doświadczenie w sytuacjach trudnych. Nie jest to przechwalanie się, tylko rzeczowy opis. Brak nowszych kursów można uzupełnić, a jeśli pytanie padnie, odpowiedzieć spokojnie, co planujemy poznać.
Nie gwarantujemy, że taka zmiana tonu przełoży się na ofertę pracy, bo na wynik wpływa wiele czynników. Widzimy jednak, że uczestnicy, którzy przestają się tłumaczyć, wychodzą z ćwiczeń pewniejsi i lepiej słyszą samych siebie.
Większość opisanych błędów da się poprawić bez wielkiego wysiłku, jeśli poświęci się im kilka spokojnych spotkań i zrobi to w towarzystwie innych osób. Warsztat CV i rozmowy kwalifikacyjnej opiera się właśnie na takim ćwiczeniu: piszemy, czytamy, poprawiamy i próbujemy jeszcze raz. W tych tygodniach, gdy wielu uczestników wraca do planów po wakacjach, to dobry moment, by przejrzeć własne dokumenty świeżym okiem.