Czy po pięćdziesiątce da się dorabiać i nie pogubić w rozliczeniach?
Katarzyna Wójcik
4 min czytania
Najczęstsze pytanie z modułu o finansach: jak zacząć dodatkowe zajęcie i na co zwrócić uwagę w budżecie, formie zatrudnienia i rozliczeniach, zanim podejmiemy decyzję.
Pytanie, które słyszę na każdym spotkaniu
Na początku wiosny, gdy ludzie porządkują plany na resztę roku, wraca do mnie jedno pytanie: czy w moim wieku da się jeszcze dorabiać i czy nie skończy się to kłopotami z urzędami. Zadają je osoby, które mają za sobą długą pracę, a mimo to czują się nowicjuszami, gdy tylko pada słowo „rozliczenie”.
Dobra wiadomość jest taka, że odpowiedź zaczyna się od rzeczy prostych. Zanim padnie nazwa jakiejkolwiek formy zatrudnienia, trzeba wiedzieć, ile pieniędzy wpływa i wychodzi z domu w ciągu miesiąca. Na zajęciach w module Podstawy finansów i dodatkowego dochodu zaczynamy właśnie od tego, bez tabel i skomplikowanych wzorów.
Nie obiecuję, że każdy znajdzie dodatkowe źródło utrzymania. Obiecuję natomiast, że po tym module uczestnik rozumie, jakie ma możliwości, i potrafi zadać księgowemu czy urzędnikowi konkretne pytania.
Najpierw budżet, potem pomysł na dochód
Pierwszy krok to spisanie stałych wydatków i wpływów z kilku ostatnich miesięcy. Wiele osób dopiero wtedy widzi, że potrzebna kwota jest mniejsza albo większa, niż zakładały. Od tej liczby zależy, czy szukamy kilkuset złotych miesięcznie na drobne przyjemności, czy realnego uzupełnienia emerytury lub pensji.
Pracujemy na prostym arkuszu, który każdy potem zabiera do domu. Marek Kowalczyk pokazuje na zajęciach, jak go obsługiwać, więc nawet osoby mało zaprawione w komputerze radzą sobie po jednym spotkaniu. Ważne, by budżet był uczciwy: razem z nieregularnymi kosztami, takimi jak naprawy, opłaty roczne czy prezenty.
Dopiero z takim obrazem sytuacji rozmawiamy o tym, ile czasu i energii można przeznaczyć na dodatkowe zajęcie.
- miesięczne wpływy i stałe opłaty
- wydatki nieregularne rozłożone na rok
- kwota, której naprawdę brakuje
- czas, jaki można poświęcić na zajęcie
Formy zatrudnienia w pigułce
Kolejne pytanie brzmi zwykle: na jakiej podstawie mogę pracować. Omawiamy ogólne różnice między umową o pracę, umowami cywilnoprawnymi i działalnością na własny rachunek. Nie zastępujemy doradcy podatkowego, ale pokazujemy, czym te formy się różnią w codziennym użyciu: kto odpowiada za składki, kto wystawia dokumenty, jak wygląda odpowiedzialność.
Szczególnie dużo rozmawiamy o pracy na własny rachunek, bo właśnie ona budzi najwięcej obaw. Uczestnicy boją się papierologii i błędów. Tłumaczę, że większość czynności da się nauczyć krok po kroku, a na początku warto skorzystać z pomocy osoby, która zna aktualne przepisy.
Przepisy się zmieniają, dlatego na zajęciach uczymy też, gdzie szukać aktualnych informacji i jak je zweryfikować, zanim podpisze się cokolwiek.
Rozliczenia bez strachu
Słowo „rozliczenie” bywa najbardziej onieśmielające. Na warsztacie rozbieramy je na części: co się dokumentuje, co się odkłada, co się zgłasza i kiedy. Pracujemy na przykładowych dokumentach, które uczestnicy sami wypełniają, żeby oswoić się z ich wyglądem.
Anna Zielińska, która prowadzi dalszą część modułu, zwraca uwagę na nawyk prowadzenia porządku: jedna teczka, jedna lista, stały dzień w miesiącu na przegląd. To drobiazgi, ale właśnie one decydują, czy dodatkowa praca daje spokój, czy stres.
Uczymy też, jak odróżnić zlecenie jednorazowe od regularnej działalności, bo od tego zależą obowiązki wobec urzędów.
- jedna teczka na wszystkie dokumenty
- stały termin miesięcznego przeglądu
- pytania do przygotowania przed wizytą u księgowego
Czego nie da się obiecać
Uczciwie trzeba powiedzieć, że żaden kurs nie gwarantuje zarobku. Dodatkowy dochód zależy od umiejętności, okolicy, zapotrzebowania i cierpliwości. Zdarza się, że pierwsze miesiące przynoszą niewiele, a czasem okazuje się, że dane zajęcie po prostu nie pasuje do czyjegoś trybu życia.
Dlatego w programie stawiamy na sprawdzanie pomysłów na małą skalę. Uczestnik może policzyć, ile kosztowałoby uruchomienie, ile godzin tygodniowo by pochłonęło i czy wynik ma sens przy jego budżecie. Taka kalkulacja bywa mniej efektowna niż wielkie plany, ale chroni przed pochopnymi decyzjami.
Jeśli liczby się nie zgadzają, to też jest użyteczny wynik: oszczędza pieniądze i rozczarowanie.
Jak przygotować się do modułu
Nie trzeba mieć żadnej wiedzy z zakresu finansów ani księgowości. Wystarczy przynieść zestawienie ostatnich miesięcznych wydatków, nawet odręczne, oraz kilka pytań, które od dawna czekają na odpowiedź. Zajęcia odbywają się w małej grupie, więc każdy ma przestrzeń, by zapytać o własną sytuację.
Przydaje się też lista umiejętności z modułu wstępnego, czyli mapy doświadczeń zawodowych. Łatwiej wtedy ocenić, które z nich mogłyby posłużyć do dodatkowej pracy, a które lepiej zostawić w spokoju.
Po spotkaniach uczestnicy zwykle mówią, że najbardziej pomogło im nazwanie rzeczy po imieniu. Strach przed finansami maleje, gdy wiadomo, z czego się składają.
- zestawienie miesięcznych wydatków
- lista pytań o formy zatrudnienia
- notatki z mapy doświadczeń
Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi: tak, da się dorabiać po pięćdziesiątce, jeśli zaczniemy od własnych liczb, poznamy dostępne formy pracy i nie będziemy się spieszyć z decyzją. Moduł o finansach nie daje gotowych recept ani gwarancji, daje porządek i język, którym można rozmawiać z urzędem, księgowym i samym sobą.